poniedziałek, 16 grudnia 2013

Torby bawełniane. Cudze chwalimy... i dobrze!


torby bawełniane



Bawełna to wprost idealny surowiec na wszelkiego rodzaju tekstylia. Z jednej strony jest delikatny i przyjemny dla ludzkiej skóry, z drugiej natomiast odznacza się stosunkowo dość dużą wytrzymałością. Ta druga cecha sprawiła, że bawełna znalazła zastosowanie nie tylko w produkcji ubrań, lecz również toreb i torebek służących do przenoszenia mniejszych bądź większych ciężarów. Oczywiście nie mam tutaj na myśli ciężarów „przemysłowych”, lecz nasze zwykłe osobiste ładunki, które dźwigamy na co dzień w drodze do pracy, szkoły czy na zakupy. W takich powszednich sytuacjach torby bawełniane zdają się być niezastąpione.


Choć na naszym rodzimym rynku torby bawełniane zagościły raczej niedawno, to oczywiście (tak jak niemal wszystko) nie są one wynalazkiem współczesnego świata, lecz towarzyszyły ludzkości już od niepamiętnych czasów, szczególnie w tych zakątkach świata, gdzie uprawa bawełny jest tak naturalna jak u nas uprawa pszenicy. I tak jak to zwykle bywa z modą, kulinariami i jeszcze wieloma innymi aspektami życia codziennego – element uchodzący za coś banalnego czy wręcz ordynarnego w swoim „środowisku naturalnym”, przeniesiony w inny kontekst kulturowy staje się hitem, fenomenem i obiektem pożądania wszystkich bez wyjątku.

Torby bawełniane – obiekt badań dla etnologa


Takich przykładów można by przytoczyć bez liku: jamajskie dredy, meksykańskie tacos albo burrito, włoska pizza czy w sferze kultury duchowej muzyka bluesowa (która de facto zrodziła się na uprawianych przez murzyńskich niewolników polach bawełny licznie usytuowanych na żyznych glebach wzdłuż rzeki Missisipi). Podobnie rzecz wygląda, jeśli chodzi o torby bawełniane. Przyszły do nas, przyjęły się i świetnie nam służą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz