
Bawełna to wprost idealny surowiec na
wszelkiego rodzaju tekstylia. Z jednej strony jest delikatny i
przyjemny dla ludzkiej skóry, z drugiej natomiast odznacza się
stosunkowo dość dużą wytrzymałością. Ta druga cecha sprawiła,
że bawełna znalazła zastosowanie nie tylko w produkcji ubrań,
lecz również toreb i torebek służących do przenoszenia
mniejszych bądź większych ciężarów. Oczywiście nie mam tutaj
na myśli ciężarów „przemysłowych”, lecz nasze zwykłe
osobiste ładunki, które dźwigamy na co dzień w drodze do pracy,
szkoły czy na zakupy. W takich powszednich sytuacjach torby
bawełniane zdają się być niezastąpione.
Choć na naszym rodzimym rynku torby
bawełniane zagościły raczej niedawno, to oczywiście (tak jak
niemal wszystko) nie są one wynalazkiem współczesnego świata,
lecz towarzyszyły ludzkości już od niepamiętnych czasów,
szczególnie w tych zakątkach świata, gdzie uprawa bawełny jest
tak naturalna jak u nas uprawa pszenicy. I tak jak to zwykle bywa z
modą, kulinariami i jeszcze wieloma innymi aspektami życia
codziennego – element uchodzący za coś banalnego czy wręcz
ordynarnego w swoim „środowisku naturalnym”, przeniesiony w inny
kontekst kulturowy staje się hitem, fenomenem i obiektem pożądania
wszystkich bez wyjątku.
Torby bawełniane – obiekt badań dla etnologa
Takich przykładów można by
przytoczyć bez liku: jamajskie dredy, meksykańskie tacos albo
burrito, włoska pizza czy w sferze kultury duchowej muzyka bluesowa
(która de facto zrodziła się na uprawianych przez murzyńskich
niewolników polach bawełny licznie usytuowanych na żyznych glebach
wzdłuż rzeki Missisipi). Podobnie rzecz wygląda, jeśli chodzi o
torby bawełniane. Przyszły do nas, przyjęły się i
świetnie nam służą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz